Eteryczne, tajemnicze, odległe i dziewicze, Wyspy Owcze są wspaniałym miejscem dla miłośników fotografii krajobrazowej. Ten subarktyczny archipelag składający się z osiemnastu wysp pomimo małej swej powierzchni oferuje mnóstwo atrakcji i tematów do zdjęć. Od skalistych klifów wyrastających z głębin oceanu, poprzez malownicze fiordy, setki wodospadów, a kończąc na imponujących i strzelistych górach. Wszystko to razem tworzy wyjątkowy pejzaż, przeważnie zachmurzony i ponury, ale jednocześnie całkowicie zachwycający.

Wyspy Owcze są tak małe, że będąc nawet w głębi lądu nigdy nie znajdujemy się dalej niż 5 km od Oceanu Atlantyckiego, zatem dominują tu głównie krajobrazy związane z oceanem. Będąc na łasce Golfsztormu, który przynosi bardzo zmienny klimat, na Wyspach można doświadczyć czterech pór roku w ciągu zaledwie jednego dnia. To tutaj ciepłe wody prądu zatokowego płynące w kierunku północno-wschodnim napotykają lodowate wody arktyczne płynące w kierunku przeciwnym. Wyspy znajdują się w samym sercu globalnej maszyny klimatycznej. Wg klasyfikacji klimatów Köppena występuje tutaj klimat subarktyczny oceaniczny (Cfc), zdominowany w całości przez Atlantyk. Zimy są tu łagodne (3-4°C), z kolei lata chłodne (12-13°C). Wyspy są wietrzne i zachmurzone przez cały rok. Silne wiatry i deszcze występują tu niemal codziennie. Nic zatem dziwnego, że w języku farerskim istnieje około dwustu pięćdziesięciu wyrazów na określenie deszczu, a na wiatr trzysta pięćdziesiąt słów. To co dla zwykłego turysty może okazać się zmorą, dla fotografa właśnie ta nieprzewidywalność pogody sprawia, że jest ona atutem Wysp, bowiem niezwykła gra światła podkreśla kształty krajobrazów, a tandem mgły, wiatru, deszczu i słońca potrafi całkowicie odmienić ich charakter w krótkiej chwili.

Eivør, prawdopodobnie największa gwiazda muzyki z Wysp mówi: “Artyści mają słabość do tego rodzaju miejsc, ponieważ mają w sobie tak dużo dynamiki. To jest szalony krajobraz, w którym pogoda zmienia się z dnia na dzień. Światło jest bardzo jasne, a mrok bardzo ciemny, kontrasty są duże. Myślę, że to inspiruje artystów i muzyków do tworzenia.

Ta oryginalność miejsca sprawiła, że New York Times, National Geographic Traveler oraz sami czytelnicy National Geographic wybrali Wyspy Owcze jako najbardziej dziewicze wyspy na świecie, wyprzedzając takie sławy jak Azory, Lofoten w Norwegii czy też egzotyczne Bermudy czy Hawaje.

Wyspy Owcze świetnie nadają się do uprawiania trekkingu pomimo, że szlaki turystyczne praktycznie tu nie istnieją. Na popularniejszych trasach prowadzących do głównych atrakcji Wysp można czasami trafić na wydeptaną w trawie ścieżkę. Generalnie jednak kierujemy się naszym upodobaniem i idziemy tam gdzie się nam podoba. Dlatego bardzo ważne jest zabranie odpowiedniego, nieprzemakalnego obuwia, gdyż przyjdzie nam wędrować po podmokłych terenach, błocie i owczym łajnie. Należy się spodziewać deszczu, ale największy respekt powinniśmy czuć do gęstych mgieł, które nadchodzą szybko i niespodziewanie. Bardzo łatwo stracić wtedy orientację w terenie i nagle stanąć na krawędzi klifu lub przepaści, zupełnie nie tam gdzie planowaliśmy naszą drogę. Mapa i kompas są niezbędnym ekwipunkiem, który zaoszczędzi nam wiele nerwów.

Przygoda na Wyspach Owczych zaczyna się niemal od samego początku. Samolotem lądujemy na lotnisku w Vágar, które uznawane jest za jedno z najtrudniejszych do lądowania na świecie. Górzysty teren, częste mgły i silne wiatry oraz krótki pas startowy sprawiają, że pilot musi wykazać się niebywałym doświadczeniem. Miejsce jest o tyle ciekawe, że zaczynamy naszą podróż od wyspy, która uważana jest za najmniej atrakcyjną ze wszystkich innych. Zatem możemy się spodziewać wrażeń niczym z Hitchcock‘a – najpierw trzęsienie ziemi, potem zaś napięcie będzie nieprzerwanie rosnąć.

Wyspa Vágar

Eksplorację Wysp proponuję zacząć od spaceru wzdłuż jeziora Sørvágsvatn położonego pomiędzy Miðvág i Sørvág, zaledwie parę kilometrów od lotniska. To największe i najgłębsze jezioro na całych Wyspach, 6 km długie, 60 m szerokie i 60 m głębokie. Wydeptana w trawie ścieżka prowadzi do 148-metrowego klifu Trælanípan (pl. Ściana Niewolników). W czasach Wikingów ze szczytu zrzucano tu do oceanu niezdolnych do pracy irlandzkich niewolników. Wchodząc na szczyt klifu można zaobserwować nietypowy widok jeziora, które zatrzymuje się niemal na krawędzi klifu. Niestety nie posiadam własnego zdjęcia dlatego zainteresowanych odsyłam tutaj.

Imponujący klif Tralanipan (Ściana Niewolników)
Ściana Niewolników. Na szczycie klifu można dojrzeć dwóch przypadkowych turystów, którzy oddają skalę miejsca.

Niedaleko klifu znajduje się wąski przesmyk, gdzie woda z jeziora spada z wysokości 35 metrów do oceanu tworząc wodospad Bøsdalafossur. Patrząc w kierunku zachodnim rozpościera się wspaniały widok na skaliste wybrzeże wyspy Vágar.

Wodospad Bosdalafossur - widok na klify wyspy Vagar
Wzburzone fale Atlantyku forsujące wybrzeże wyspy Vágar

Kolejnym punktem wartym uwagi jest mała wysepka Tindhólmur zlokalizowana na południowej stronie fiordu Sørvágsfjørður, na zachodnim wybrzeżu wyspy Vágar. Wyspa jest niezamieszkała i ma powierzchnię 650 m². Charakterystyczne dla niej są spiczaste wierzchołki nazwane: Ytsti, Arni, Lítli, Breiði, Bogdi (pl. Skrajny, Orzeł, Mały, Szeroki, Zakrzywiony). Najwyższy punkt wznosi się na wysokość 262 m. Z uwagi na swój charakterystyczny kształt wiele ludzi doszukuje się w niej podobieństwa do zamku z powieści Tolkiena lub olbrzymich rozmiarów ząba rekina.

Zachód słońca za wyspą Tindholmur
Skojarzenia mogą być różne, wrażenie jedno - imponujące

Z wyspą związana jest dość ponurej treści legenda, która opowiada o rodzinie zamieszkującą niegdyś samotnie wyspę. Podczas, gdy ojciec rodziny zajęty był łowieniem ryb, wielki orzeł porwał 2-letnie dziecko do swojego gniazda. Rodzice odnaleźli swoją pociechę, niestety ale z wydłubanymi oczami. Dziecko wkrótce zmarło. Od tego czasu nikt nie chce zamieszkać na wyspie.

Najciekawszy widok na Tindhólmur rozpościera się z małej osady Bøur, gdzie spotkamy bardzo typową architekturę Wysp Owczych, drewniane domy z dachami porośniętymi trawą. Taka konstrukcja świetnie sprawdza się jako izolacja termiczna w tutejszym klimacie. Często można zaobserwować owce pasące się na dachach, bądź dzieci, które traktują je jako plac zabaw.

Widok na Tindholmur z wioski Bour
Zielone dachy są częścią krajobrazu Wysp Owczych

Podróżując po Wyspach można odnieść wrażenie, że jest to kraina tysiąca wodospadów. Co parę metrów z wierzchołków gór spływa strumień tworzący wodospad. Jestem przekonany, że jeśli na Wyspach są jacyś miłośnicy fotografii krajobrazowej to zapewne wodospady stanowią dla nich najbardziej nudny temat do zdjęć.

Jeden z tysiąca wodospadów na Wyspach Owczych
Typowy wodospad jakich niezliczoną ilość znajdziemy na Wyspach

Ostatecznie kieruję się w stronę Gásadalur. Wodospad Múlafossur z wioską w tle to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej fotografowanych widoków Wysp Owczych. Malowniczo położona wieś w północno-zachodniej części wyspy Vágar, zamieszkiwana jest tylko przez osiemnastu stałych mieszkańców. Nad kotliną, w której znajduje się osada, góruje najwyższy na wyspie szczyt Árnafjall (pl. Orla Góra – 722 m n.p.m.). Gásadalur w języku farerskim oznacza Dolinę (Dalur) Gęsi (Gása), ale istnieje również legenda o kobiecie Gæsa, od imienia której prawdopodobnie wzięła się nazwa osady. Legenda opowiada o niewieście, która zjadła mięso podczas postu. Wskutek tego bezbożnego czynu jej dobytek został skonfiskowany, a ona uciekła do tego odludnego miejsca, gdzie założyła swoje nowe domostwo. Nikt nie wie, która wersja jest prawdziwa, ale osobiście skłaniam się do związku z gęsiami, bowiem podczas całej swojej wyprawy spotkałem więcej dzikich gęsi niż samych wyspiarskich owiec.

Wioska Gasadalur w pochmurny wieczór
Pod Orlim Gniazdem

Przez dziesiątki lat wioska była kompletnie odizolowana wysokimi górami od reszty osad ludzkich i dopiero dzięki wydrążonemu w skałach tunelowi w 2004 roku miejsce to uzyskało łączność z pozostałą częścią wyspy. Wcześniej mieszkańcy musieli korzystać z połączenia helikopterem lub przeprawiać się wąską i niebezpieczną drogą przez wysokie góry. Koszt budowy tunelu był ogromny, ale jedną z przyczyn stojącą za jego budową był… morski wiatr, który nawiewa słoną wodę nawadniając łąki doliny. Sprawia on, że mięso wypasającego się tam bydła ma jedyny w swoim rodzaju smak i osiąga najwyższe ceny na farerskim rynku.

Jednym z moich niezrealizowanych planów była wspinaczka na szczyt Árnafjall. Niestety uporczywy i doskwierający deszcz uniemożliwił mi realizację tego zamierzenia. Niemniej jednak, jeśli ktoś z Was będzie tam na miejscu i będzie miał lepsze warunki pogodowe to tutaj może zobaczyć jak wspaniałe widoki można podziwiać z wierzchołka góry.

Wyspa Streymoy

Na wyspę dostajemy się podmorskim tunelem. Dwa tunele na Wyspach są płatne (pierwszy to ten łączący wyspę Vágar, na którym znajduje się lotnisko z wyspą Streymoy ze stolicą Thorshavn. Drugi płatny podmorski tunel łączący wyspę Eysturoy z wyspą Borðoy). Jeśli wynajmujecie samochód to koszt przejazdu zostanie doliczony po zwrocie auta. Na wyspie Streymoy znajduje się stolica Wysp Owczych – Thorshavn, która liczy ponad 12,5 tys. mieszkańców. Miasto jest urokliwe, ale skupiając się w swoim reportażu na krajobrazach, opis pomijam tutaj. Poniżej polecam natomiast następujące miejsca na wyspie Streymoy warte odwiedzenia z uwagi na piękno natury.

Mała wioska Saksun (14 mieszkańców), która uznawana jest za jedno z najpiękniejszych miejsc na Wyspach Owczych, określana również jako ukryta perła wyspy Streymoy. Wysokie góry otaczające fiord z piaszczystą plażą, domy z trawiastymi dachami oraz drewniany kościółek (zbudowany w 1858 r.) tworzą unikalny motyw do zdjęć. Niestety nie dane mi jednak było podziwiać uroku tego miejsca, gdyż silny deszcz skutecznie mnie zniechęcał do opuszczenia samochodu. Mam nadzieję, że Wy będziecie mieli lepsze warunki do zdjęć.

Jadąc w kierunku północnym mijamy wodospad Fossá zlokalizowany niedaleko wioski Haldarsvík. Jest to największy wodospad na Wyspach Owczych o wysokości 140 metrów, który spada do morza z dwóch kaskad. Fossá w języku farerskim oznacza Rzekę z wodospadem. Źródła podają, że istnieje kilka innych strumieni górskich o tej samej nazwie, niektóre z nich są nawet wyższe, ale ten z uwagi na skalę i rozmiar uważany jest za największy w kraju.

Największy wodospad Wysp Owczych - Fossa
Największy wodospad na Wyspach Owczych

Po przeciwnej stronie zatoki mamy wspaniały widok na Slættaratindur (880 m) i Gráfelli (856 m), dwie najwyższe góry w całym archipelagu.

Panorama najwyższych gór Wysp Owczych
Panorama na najwyższe góry archipelagu

Ostatecznie docieramy do wioski Tjørnuvík (53 mieszkańców). Otoczona górami jest najbardziej wysuniętą na północ osadą na wyspie z widokiem na dwie skalne iglice Risin og Kellingin (pl. Olbrzym (75 m) i Wiedźma (73 m) w pobliżu wyspy Eysturoy. Związana jest z nimi stara legenda o islandzkiej parze Olbrzyma i Wiedźmy, którzy byli pod ogromnym wrażeniem piękna Wysp Owczych i postanowili przyłączyć je swojego kraju. Pod osłoną nocy próbowali związać Wyspy linami i zaciągnąć je w kierunku Islandii. Niestety zadanie to zajęło im znacznie dłużej czasu niż przypuszczali, a poranne promienie słońca zamieniły ich w skały.

Widok na Risin og Kellingin (Olbrzym i Wiedźma)
Olbrzym i Wiedźma zamienieni w skały

Miejscowość jest jedną z najstarszych osad na całych Wyspach Owczych, a jej początki sięgają okresu Wikingów. Znaleziska archeologiczne potwierdzają również związki jej mieszkańców z kulturą celtycką w Szkocji.

Wyspa Eysturoy

Druga co wielkości wyspa w archipelagu Wysp Owczych. Na wyspę dostajemy się jedynym na świecie mostem nad Oceanem Atlantyckim.

Wioska Eiði (631 mieszkańców) sama w sobie nie jest warta szczególnej uwagi, niemniej jednak na północnym jej wybrzeżu rozpościerają się ciekawe widoki na klify, góry i wodospady spadające wprost do oceanu. Woda oceaniczna ma tutaj kolor intensywnie turkusowy, który świetnie kontrastuje z zachmurzonym krajobrazem.

Ocean, klify i góry w pobliżu osady Eidi
Ocean, klify, wodospad - wymarzone miejsce na zdjęcia

Resztę dnia przeznaczam na wspinaczkę na najwyższą górę na Wyspach Owczych – Slættaratindur (880 m n.p.m.). W pogodny dzień ze szczytu można podziwiać wszystkie osiemnaście farerskich wysp, ale podobno również można dostrzec szczyt lodowca Vatnajökull w Islandii, który znajduje się nie bagatela 550 km na zachód. Widok ten jest wpisany w Księdze Rekordów Guiness’a jako najdalszy widok na świecie. W dniu przesilenia wiosennego, 21 czerwca, tradycją na Wyspach jest wejście na szczyt góry i podziwianie zachodu słońca oraz wschodu parę godzin później. W oczekiwaniu na wschód Farerczycy spędzają noc na tradycyjnych tańcach i śpiewach, a suchy prowiant składający się z skerpikjøt (suszonej na wietrze baraniny), suszonych ryb i mięsa wielorybiego wraz z mocną kawą pomaga im przetrwać na jawie tą chłodną noc.

Widok na Slattaratindur od strony północnej
Od strony północnej wejście na Slættaratindur jest raczej niemożliwe

Początek trasy zaczyna się na przełęczy Eiðisskarð i zgodnie z informacją w przewodniku wejście zajmuje około godziny czasu. Szlak prowadzący na szczyt góry praktycznie nie istnieje poza wydeptaną w trawie ścieżką, którą bardzo łatwo zgubić. Równie dobrze można pójść kompletnie na azymut, tak jak ja to zrobiłem. Dopiero przed samym szczytem, kiedy trawa ustępuje kamiennemu podłożu widać już wyraźniej “szlak”, który serpentyną zawija się wokół wierzchołka.

Mgła na szczycie Slattaratindur
Jak widać nic nie było widać

Im wyżej się wspinam tym większe chmury zakrywają szczyt Slættaratindur. Na górze widoczność sięga co najwyżej kilka metrów i w zasadzie mój plan zdjęciowy spełza na niczym. Ku mojemu zaskoczeniu spotykam tutaj Zdenka, czeskiego podróżnika, który w tym samym czasie zwiedza Wyspy Owcze. Rozmawiamy o naszych wrażeniach z pobytu. Zdenek sugeruje, abym nie rezygnował i zaczekał jeszcze kilka minut, gdyż wiatr co pewien czas rozwiewa chmury i można wtedy zobaczyć całą panoramę Wysp. Zostaję sam lecz widoczność wcale się nie poprawia i odnoszę wrażenie, że jest wręcz odwrotnie, napływa jeszcze więcej chmur. Ostatecznie decyduję się na powrót, gdyż do zachodu słońca zostało mi ok. 1,5 godziny i czas najwyższy na ewakuację. Schodząc serpentyną w gęstej mgle tracę całkowicie orientację w terenie, kamienie wszędzie wyglądają podobnie i nie jestem w stanie określić, którędy prowadzi szlak. Na moje szczęście przez ułamek chwili chmury rozstępują się i widzę na horyzoncie charakterystyczne kształty iglic skalnych Risin og Kellingin. Robi mi się gorąco, gdyż zdaje sobie sprawę, że idę w zupełnie innym kierunku niż powinienem, idę wprost ku przepaści po północno-zachodniej flance góry. Ostatecznie znajduję właściwy kierunek prowadzący do parkingu na dole, ale to doświadczenie każe mi przestrzec wszystkich, że z mgłą i chmurami w tutejszym terenie nie ma żartów. Tak jak napisałem wcześniej, kompas koniecznie należy zabrać ze sobą.

Z powyższą historią mam skojarzenia z jedną z moich ulubionych piosenek Í TOKUNI (ang. In the Fog, pl. We mgle) pochodzącą z najnowszej płyty Eivør. Inspiracją utwóru był koszmar z dzieciństwa artystki, która zabłądziła w mgle schodząc z góry Støðlafjall. Kilka godzin zajęło jej odnalezienie drogi powrotnej do domu. Polecam obejrzeć teledysk, który świetnie oddaje nastrój mglistych krajobrazów.

Poniżej grubej warstwy chmur widoczność jest całkiem dobra i moim oczom ukazuje się fantastyczna gra światła na zboczach Slættaratindur.

Gra światła i cienia na zboczach Slattaratindur
``Światło jest bardzo jasne, a mrok bardzo ciemny`` - słowa Eivør brzmią mi w uszach

Wracając już na nocleg podziwiam jeszcze piękny zachód słońca na tle Risin og Kellingin (pl. Olbrzyma i Wiedźmy).

Zachód słońca nad Wyspami Owczymi
Kolorowe niebo nad Olbrzymem i Wiedźmą

Wyspa Viðoy

W kolejnym dniu pobytu planuję wspinaczkę na górę Villingardalsfjall, z wierzchołka której można podziwiać niemal wszystkie farerskie wyspy. Nieliczne zdjęcia znalezione w internecie wyglądają zachęcająco, ale opis trasy jest dość lakoniczny. Wędrówkę należy rozpocząć na północnym krańcu wioski Viðareiði przy wysokim murze. Dojeżdżam na sam koniec wioski, pytam lokalną osobę o wskazówkę i podobno jestem we właściwym miejscu.

  • Idź na wprost, a potem będą powbijane w ziemię kije, które wyznaczają szlak na górę – wyjaśnia mężczyzna.

Oczywiście żadnych kijów wbitych w ziemię nie znajduję, ale widzę lekko wydeptaną trawę, która prawdopodobnie prowadzi na wierzchołek góry. Po kilkudziesięciu metrach zaczynam wątpić czy aby na pewno idę właściwą trasą. Znajduję jednak porzuconą butelkę po Coca-Coli, która utwierdza mnie w przekonaniu, że trawa na pewno nie została wydeptana jedynie przez owce. Po krawędzi klifu brnę dalej ponad godzinę parokrotnie przekraczając górskie strumienie.

Panorama Wysp Owczych widziana z Villingardalsfjall
Panorama wysp spowitych chmurami

Niestety, coraz więcej ciężkich chmur nadciąga i ulewny deszcz spada z nieba. Pomimo, iż jestem na takie warunki przygotowany, po raz kolejny rezygnuję ze swojego planu. Nawet jeśli wejdę na wierzchołek góry widoczność będzie zerowa, dlatego decyduję się ostatecznie na odwrót i skorzystania z planu „B” – czyli wycieczki na wyspę Kalsoy. Już po powrocie do domu po raz kolejny analizuję trasę i już wiem, że byłem w złym miejscu, a trasa którą znalazłem prowadziła do Przylądka Enniberg, jednego z najwyższego klifu na świecie o wysokości 750 metrów. Żałuję, że nie udało mi się dotrzeć na koniec trasy.

Wyspa Kalsoy

Na wyspę dostać się można promem, który kursuje regularnie z Klaksvík, drugiego co do wielkości miasta na archipelagu Wysp Owczych, znajdującego się na wyspie Borðoy. Przeprawa jest krótka i zajmuje ok. 20 minut.

Wyspy Owcze widziane z promu
Wyspy widziane z promu

Z uwagi na wąski, podłużny kształt oraz 5 tuneli wydrążonych pod górami o łącznej długości 5416 m wyspa często nazywana jest Fletem. 13 gór, 11 dolin i tylko 4 osady, które zamieszkuje mniej niż 150 mieszkańców czynią wyspę doskonałym miejscem do uprawiania trekkingu i eksploracji dzikich miejsc. Na zwiedzanie należy przeznaczyć przynajmniej pół dnia, najlepiej cały. Promem dopływamy do wioski Syðradalur. Od razu kieruję się na północny kraniec wyspy do osady Trøllanes. Widok na końcu trasy jest prawdziwie imponujący, skalna ściana odgradza dolinę z wioską od reszty wyspy. Głównym celem wycieczki jest jednak Kallur, najdalej na północ wysunięty punkt wyspy, na którym znajduje znajduje się latarnia morska. Aby do niej dotrzeć do pokonania jest 1,6 km, a wędrówka zajmuje około godziny czasu. Gdy docieramy do krawędzi wyspy widok wprost zapiera dech w piersiach. Olbrzymi klif (537 m) o pionowej ścianie wpadającej wprost do oceanu przygniata swą wielkością latarnię. Wobec jego skali latarnia wydaje się jedynie mikroskopijną zabawką.

Klif i latarnia morska na Wyspie Kalsoy
Potęga natury jest zachwycająca

W kierunku przeciwnym rozpościera się równie fantastyczny widok na Przylądek Kunoyarnakkur o wysokości 819 m, co czyni go najwyższym przylądkiem w Europie i jednym z najwyższych na świecie. Za nim widoczny jest kolejny olbrzymi Przylądek Enniberg (754 m). Prawdziwie doborowe towarzystwo.

Przylądek Kunoyarnakkur i Przylądek Enniberg, jedne z najwyższych na świecie
Przylądek Kunoyarnakkur i Przylądek Enniberg, jedne z najwyższych na świecie.

W ostatni dzień swojego pobytu mam w planie jeszcze zdjęcia skalnej iglicy Trøllkonufingur (pl. Palec Wiedźmy), nieopodal wioski Sandavágur. Przygoda, która mnie tutaj spotyka do dzisiaj wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Wycofując samochód z wąskiej uliczki wpadam tylnym kołem samochodu do głębokiej dziury w jezdni. Nie ma możliwości wyjechać stamtąd bez pomocy podnośnika więc nerwowo szukam pomocy, gdyż za 4 godziny mam samolot powrotny. Z pomocą przychodzi mi przypadkowo napotkany rybak z okolicy. Możecie mi uwierzyć tylko na słowo, ale Jóhan siłą własnych rąk podnosi samochód i odstawia na bok. Do dziś czuję respekt i wdzięczność temu potomkowi Wikingów, wychowanemu na mięsie wielorybim i owczym serze. Pozostaje mi tylko żałować, że nie udało mi się zrobić zdjęcia Palca Wiedźmy, ale polecam to miejsce każdemu kto planuje odwiedzić Wyspy Owcze. Uważajcie tylko na dziury w jezdniach.

To wszystko z czym chciałem się z Wami podzielić o swoich wrażeniach z Wysp Owczych. Na koniec polecam obejrzeć krótki film, który pokazuje piękno Wysp Owczych, autorstwa Lumen Art Studio.

Przydatne informacje: